Współpracę rozpoczęłyśmy późną jesienią roku 2009. Niechęć charyzmatycznej klaczy Dittiny do współpracy z jeźdźcem skłoniła Marzenę do poszukania nowej drogi do umysłu konia. Największym problemem tej pary było ustalenie i utrzymanie hierarchii w relacji koń-jeźdzec, bo sprytna klacz często starała się zniechęcić właścicielkę do jazdy. Po kilku treningach Marzena zrozumiała, jak ważna jest konsekwencja w pracy z końmi. Teraz stara się umiejętnie egzekwować wszelkie zadania stawiane tej samodzielnej klaczy. Spokojna i świadoma jazda zaowocowala również obopólnym porozumieniem i dużą satysfakcją.
Braki przygotowania teoretycznego bardzo spowalniały rozwój tej pary. Po nadrobieniu tych zaległości treningi stały się dla obu stron dużo przyjemniejsze.